Jak wytłumaczyć dziecku alkoholizm rodzica?
Bajka terapeutyczna „Obłoczek i Wiatr”
dla dzielnicarodzica.pl


„Nie będę mu mówić, że tata jest alkoholikiem. Przecież widać, że pije!” – słyszę czasem od mam, które przychodzą do mnie po pomoc. Temat alkoholizmu w rodzinach dotkniętych tą chorobą, często pozostaje tabu. Dziecko dorastające w atmosferze podwójności zaczyna się gubić. 
Co dzień mnie to męczy, ale nie można o tym mówić – o co chodzi? Co jest prawdą a co nią nie jest? Kto jest zły, kto dobry? Co zrobiłem/am źle? Skoro było obiecane to, czemu tego nie ma? Co mam zrobić, żeby uratować rodzinę?

Nazwanie problemu alkoholowego oraz powiedzenie dziecku o członku rodziny „Jest chory, jest alkoholikiem” bywa niełatwym zadaniem. Bo jak to dziecku wytłumaczyć? Jak wytłumaczyć to przedszkolakowi? Nie, teraz nic nie warto tłumaczyć, bo dziecko jest jeszcze za małe, powie się jak będzie starsze. A może jednak teraz powiedzieć, gdy kształtuje się jego obraz świata, obraz siebie a rodzice są jeszcze wzorem i źródłem poczucia bezpieczeństwa? Dobrym czasem na taką rozmowę jest moment, gdy dziecko zapyta, co się dzieje, gdy jest smutne i zdezorientowane.

Rozmowa z dzieckiem na temat alkoholizmu jest trudna i wymaga dużo czasu. Niestety nie da się stwierdzić „Uff, powiedziała/em. Mam to z głowy, teraz już do 18-stki nie muszę o tym mówić”. Bolesne tematy mają to do siebie, że nieustannie wracają, pojawiają się wciąż te same pytania, trudne emocje. Powracają, jeśli jest na nie przyzwolenie. Gdy go nie ma, mogą zwrócić się w głąb dziecka lub przekierować się na inne sfery życia (np. odreagowanie na rówieśnikach).

Pomocnym narzędziem w pokonaniu tematu choroby alkoholowej mogą być bajki terapeutyczne opowiadane dziecku przez bliskie osoby: rodzice, dziadkowie, terapeuci, nauczyciele.Poniżej znajduje się moja bajka terapeutyczna, którą napisałam dla 5-letniego chłopca, mieszkającego z niepijącą mamą i pozostającego w kontakcie z ojcem alkoholikiem. Stosując bajki modyfikuję je tak, aby pasowały do wieku i sytuacji konkretnego dziecka, z którym pracuję.Bajka „Obłoczek i Wiatr” pomoże uporządkować i zaakceptować emocje związane z alkoholizmem rodzica. Istotne jest odciążenie dziecka z poczucia winy, zrozumienie alkoholizmu, jako choroby a także ułatwienie dziecku utrzymania pozytywnego obrazu rodzica, mimo jego trudnych zachowań spowodowanych przez alkoholizm.

„Obłoczek i Wiatr”

W małym domku na niebie mieszka chłopiec chmurka, który ma na imię Obłoczek. Kiedy zadrzesz mocno głowę patrząc w niebo, być może zobaczysz, jak Obłoczek śmiga po błękicie z innymi chmurkami. Zwykle, jako pierwszy dolatuje do końca tęczy, jest wtedy bardzo z siebie dumny. „Taki jestem szybki i zwinny” – cieszy się. Obłoczek jest ciągle głodny, dlatego gdy tylko słyszy wołanie na obiad czym prędzej płynie do swojej mamy Słońca. Miło jest się przy niej ogrzać i nabrać sił do dalszej zabawy.

Obłoczek aż puszy się z radości, gdy w odwiedziny przychodzi jego tato Wiatr i zabiera go na wędrówkę.

Wiatr co dzień fruwa po wielkim niebie. Dba o to, by rozsiać nasiona, z których wyrastają roślinki. Gładzi przyjemnym chłodem odpoczywających ludzi, przesuwa po przestworzach ciemne chmurki, które niosą deszcz. Czasem wiatr wpada w gniew i wieje tak mocno, że drzewa się przewracają a króliki chowają się do norek. Gdy Obłoczek pyta Słońca, po co te wichury, ona odpowiada: — Tak to już jest z Wiatrem.

Nadszedł dzień spotkania z Wiatrem. Obłoczek czekał, czekał, a niebo było ciche i spokojne. Nie pojawił się nawet najmniejszy powiew. Na niebo wyszedł już Księżyc, a Wiatru nadal nie było widać. Czyżby o mnie zapomniał? – smucił się Obłoczek.

Chłopiec czekał też kolejnego i kolejnego dnia. Był bardzo zmartwiony. Poszedł do Słońca, zapytać, co się stało.

— Tak już jest z Wiatrem – odpowiedziała mama Słońce.

Minął tydzień. Obłoczek poczuł delikatny ruch powietrza. To Wiatr przybył na spotkanie.

— Czemu Cię nie było? – spytał chłopiec.

— Zapomniałem, że byliśmy umówieni – odparł Wiatr.

Tego dnia Obłoczek i Wiatr wspaniale się bawili. Pofrunęli wysoko nad lasem, nasłuchując szumu drzew. Obserwowali lecące gęsi i samoloty startujące z pobliskiego lotniska.

— Było wspaniale – cieszył się Obłoczek. — Przyjdziesz jutro?

— Przyjdę.

O poranku Obłoczek ucałował Słońce i pobiegł czekać na Wiatr. Ten jednak nie przybył.

Nie było go też następnego i kolejnego dnia. „Gdzie on jest? Czy mu na mnie zależy?” – niepokoił się Obłoczek. „Mam nadzieję, że będzie burza z błyskawicami i wszystkich przegoni. Nikogo nie potrzebuję!”. Chłopiec skulił się i schował za kłębowiskiem dużych, wełnistych chmur burzowych. Złościł się na Wiatr, że ten złamał obietnicę. Nie wolno przecież łamać obietnic.

Gdy tak siedział wściekły i smutny, zobaczył go kolega, chmurka Łobuziak, który poradził mu, aby poszedł porozmawiać z Księżycem.

— On jest bardzo stary i mądry. Oświetla całą ziemię, dużo widzi. Może będzie wiedział, gdzie znika wiatr.

Nadszedł wieczór. Słońce zasnęła a Obłoczek wymknął się na spotkanie z Księżycem. Srebrzysty, okrągły niczym piłka Księżyc już na niego czekał.

— Witaj Obłoczku – wyszeptał na powitanie.

— Witaj Księżycu – odparł chłopiec.

— Z czym do mnie przychodzisz? – zapytał Księżyc.

— Nie wiem, od czego zacząć – zawstydził się troszkę Obłoczek. — Chciałem zapytać o Wiatr.

— O Wiatr?

— O Wiatr Księżycu. Nie rozumiem, co się z nim dzieje. Czasem świetnie się bawimy, a czasem nie jest tak fajnie. Ostatnio obiecywał, że zabierze mnie na wędrówkę. Ja czekam i czekam, a on nie przychodzi. Potem mówi, że zapomniał, że coś wypadło. Wczoraj znów wyglądałem Wiatru, a jego nigdzie nie było. Chyba o mnie nie pamiętał...

— Pewnie było Ci bardzo smutno Obłoczku – Księżyc zaiskrzył ciepłym blaskiem.

— Nie. No może trochę – zawahał się chłopiec. — W sumie to nawet płakałem, ale nie mów nikomu. Potem krzyczałem na mamę i nie chciałem się bawić z Łobuziakiem. Och, wszyscy mnie denerwują!

— Tak, to bardzo przykre, gdy ktoś bliski nie dotrzymuje słowa. A ten Wiatr jest chyba bardzo ważny dla Ciebie. Lubisz z nim wędrować?

— Lubię. Ale teraz to już sam nie wiem. Jestem na niego taki zły! – Zacisnął puszyste piąstki Obłoczek.

— Złościsz się na niego.

— Tak. – Obłoczek zamilkł na chwilę i zrobiło mu się jakoś nieprzyjemnie. — Księżycu, dlaczego Wiatr zapomina o mnie?

— Powiem Ci coś w tajemnicy – Księżyc przycisnął palec do ust i nachylił się do Obłoczka.

— Wiele lat temu Wiatr przyszedł do mnie. Czuł się zmęczony lataniem po świecie. Prosił o eliksir, po którym będzie czuł się silny i niezniszczalny.

— Co to za eliksir? Dałeś mu go? – pytał zaciekawiony Obłoczek.

— Nie byłem pewien, co zrobić – wspominał Księżyc. — Ostrzegłem go, że ten eliksir jest bardzo niebezpieczny. Próbowało go już wiele chmur, gwiazd i innych moich przyjaciół. Niektórym pomógł, ale innym zaszkodził. Ten eliksir daje siłę, ale gdy pije się za dużo i za często, można zachorować. Powiedziałem do Wiatru: — Dam Ci eliksir, ale musisz być czujny. Weź kilka kropli. Jeśli przesadzisz, zapomnisz o tym, co ważne, a bez eliksiru poczujesz się słaby i chory – Księżyc pokiwał z żalem głową. I tak się właśnie stało. Niebawem potem, rozpętała się wielka wichura. Bocianom pospadały gniazda z drzew a kwiatom opadły płatki. Wiedziałem wtedy, że Wiatr przesadził.


praca uczestnika warsztatów arteterapii


— Czy Wiatr dalej ma eliksir?

— Na to wygląda.

— Czy mogę go jakoś wyleczyć? – spytał z troską Obłoczek.

— Nie możesz. To jest bardzo trudne i zależy tylko od Wiatru – odparł Księżyc.

— To co mam zrobić?

— Ciesz się tym, co radosne, a smuć tym, co smutne – Księżyc popatrzył w oczy Obłoczka. — Dam Ci zeszyt, w którym mgła namaluje wszystkie Twoje radosne chwile spędzone z Wiatrem. Kiedy za nim zatęsknisz, otworzysz zeszyt i będziesz mógł wspominać dobre chwile.

— Ale co mam zrobić, gdy on znów nie dotrzyma słowa? Czy mogę coś zrobić, żeby jednak przyszedł? Wiem! – rozświetlił się chłopiec. — Postaram się biegać jeszcze szybciej. Będę słuchał mamy. Może wtedy Wiatr przyjdzie!

— Nie masz na to wpływu – odparł Księżyc. — Wiatr chce przyjść do Ciebie. Zapomina przez eliksir. Prawdopodobnie jeszcze wiele razy zapomni o wielu ważnych sprawach, także o tych najważniejszych. Tak już jest.

— Hmm... – zasmucił się Obłoczek.

— Pamiętaj, że Wiatr jest dobry i chce z Tobą wędrować. Jest też chory. Eliksir go zaczarował.

— Hmm...Chyba nie rozumiem.

— Tak, to skomplikowane.

— Ci dorośli tak wszystko komplikują! – pokręcił głową Obłoczek.
Księżyc się zamyślił. Po chwili powiedział: — Wiatr bierze eliksir i po nim zachowuje się inaczej. Sprowadza burzę, ucieka, zapomina. Ale w środku nadal pozostaje Wiatrem. Czy rozumiesz Obłoczku?

— Rozumiem.

— Biegnij teraz do mamy. Przytul się do niej i ogrzej. Widzę, że bardzo zmarzłeś podczas tej nocnej wędrówki po niebie. Proszę, oto zeszyt dla Ciebie – Księżyc podał chłopcu srebrzysty pakunek.

— Co tu jest napisane? – zapytał Obłoczek.

— Tu jest napisane: „Obłoczek i Wiatr. Historia wspólnych wędrówek.”

— Dziękuję – pomachał na pożegnanie Obłoczek.

— Jeszcze jedno – rzekł Księżyc. Chyba wiem, skąd umiesz tak wspaniale, szybko biegać. Nauczyłeś się tego od Wiatru.